Dziś Światowy Dzień Zdrowia!

2017-04-18 10:24:36

Gdy choruje dusza…

Depresja przez wielu bagatelizowana zbiera swoje żniwo. Na szczęście mówi się o niej, pisze i edukuje coraz częściej – podkreśla Jadwiga Tyrpa – psycholog z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego im. prof. Kornela Gibińskiego w Katowicach, na co dzień pracująca między innymi z pacjentami chorującymi na nowotwory.

- Częstotliwość zaburzeń depresyjnych wśród pacjentów onkologicznych jest bardzo zróżnicowana. Zależy od etapu choroby nowotworowej, rodzaju objawów, niepożądanego wpływu stosowanych leków, przewlekłości leczenia, wieku, wsparcia społecznego, możliwości adaptacyjnych. W początkowym okresie, w trakcie diagnostyki, po rozpoznaniu najczęściej pojawia się strach i zaburzenia lękowe. Największe ryzyko wystąpienia depresji stwarza informacja o nawrocie choroby – wskazuje Jadwiga Tyrpa. Liczba zachorowań na depresję z roku na rok jest coraz wyższa. Problem dotyka nie tylko osoby dojrzałe. Chorują również bardzo młodzi ludzie – Dlatego niezwykle ważna jest edukacja. Im wyższy jest nasz poziom wiedzy na temat tej choroby i rozumienie jej objawów tym większa skuteczność pomocy udzielanej takiej osobie – dodaje psycholog.

Słowa Jadwigi Tyrpy potwierdza Weronika Żmuda – psycholog na co dzień pracująca na oddziale Neurologii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego. Jej pacjentami są między innymi osoby po przebytych udarach mózgu. - Depresja może prowadzić do śmierci i o tym trzeba pamiętać, bo między innymi potęguje objawy innych chorób. Wielu ją bagatelizuje mówiąc: „Pewnie to kiepski nastrój, kupisz sobie coś to ci przejdzie”. Niestety tak nie jest… stąd potrzebne wsparcie najbliższych ale bez żadnego nacisku. To istotne z punktu widzenia naszych pacjentów. Rodzina nie zawsze rozumie dlaczego osoba będąca na oddziale rehabilitacji poudarowej niechętnie współpracuje z rehabilitantami. Często przychodzą rodziny i trochę wymuszają pewne zachowania na pacjentach mówiąc „Ćwicz! Jesteś tutaj po to by ćwiczyć, a marnujesz ich czas”. Z różnymi sytuacjami się spotykamy bo rodziny nie rozumieją, że może być coś takiego jak depresja poudarowa. Mówi się, że po udarze ok. 80% pacjentów cierpi z powodu depresji. Np. w Wielkiej Brytanii jest tak że bezpośrednio po udarze włącza się leczenie przeciwdepresyjne. I dzięki temu bardzo duży odsetek osób lepiej sobie radzi, lepiej funkcjonuje. Takie osoby mogą znacznie przedłużyć sobie życie no i oczywiście jego jakość – podkreśla Weronika Żmuda.

Współcześnie z depresją możemy skutecznie walczyć. Wachlarz wsparcia jest szeroki. - To wiele stosowanych środków i metod, gdzie spotykają się medycyna, psychologia, bywa, że i dietetyka, oraz najważniejsze - wolna wola osoby leczonej – stwierdza Jadwiga Tyrpa. I całe szczęście, że są takie zawody jak psychoterapeuta czy psycholog – dodaje Weronika Żmuda. - To ludzie, którzy są absolutnie niezbędni. Oni uczą jak zadbać przede wszystkim o swoje zdrowie psychiczne. To ogromnie ważne! W Europie Zachodniej czy w Stanach Zjednoczonych psychoterapeuta czy psycholog to lekarz pierwszej potrzeby. W Polsce musimy chyba jeszcze do tego dojrzeć. Może brakuje nam otwartości? Inne kraje bardziej rozwinięte uważają to za konieczne, bo to objaw dbania o siebie. U nas powtarza się słowa „Nie jestem wariatem!”, „Nie jestem psychiczny!”, „Sam sobie poradzę!”. Słychać to bardzo często. Niestety… Może za jakiś czas się to zmieni.

 

Gdy wielka radość z oczekiwania przeradza się w poczucie klęski…

O Baby Blues’ie czyli takim „poporodowym smutku” mówi się bardzo często. Większość mam przechodzi go mniej więcej w trzeciej dobie po porodzie – mówi Mirosława Mackiewicz – specjalista ginekolog-położnik, pracująca w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Katowicach.

- Gdy wchodzi się na salę widać, że położnica jest rozchwiana. Raz płacze, raz się śmieje i nie za bardzo potrafi wytłumaczyć dlaczego tak się dzieje. To tzw. rozchwianie hormonalne trwające ok. 3 dni czyli tyle, ile standardowy pobyt rodzącej w szpitalu. Rzadko się zdarza, że pacjentka zostaje dużo dłużej. Dlatego na oddziale położniczym trudno jest wychwycić pierwsze objawy depresji poporodowej. Stąd niezwykle ważna jest rola najbliższych. A z rodzinami bywa różnie... - Zdarzają się takie, które bagatelizują pierwsze objawy depresji, zgłaszane przez kobietę. Często słyszy zdania „Ogarnij się! Masz dziecko i zacznij się nim opiekować! Nie rozczulaj się nad sobą”. Nikt z jej otoczenia nie widzi tu choroby. Bagatelizowane objawy narastają. Pojawia się bezradność wobec dziecka, niechęć by się nim zajmować, brak siły, poczucie bycia „złą matką”. Na końcu dochodzi do agresji. Na szczęście są to dość rzadkie przypadki.

Lekiem – po raz kolejny – okazuje się niezastąpione wsparcie najbliższych. Dodatkowo terapia. Na oddział Ginekologii i Położnictwa Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Katowicach często trafiają kobiety z tzw. „trudną ciążą”. To sytuacje dużo bardziej skomplikowane – podkreśla Mirosława Mackiewicz. Na świecie pojawiają się Wcześniaki, często z niewielką masą urodzeniową, zagrożone wieloma powikłaniami. Rodzice muszą liczyć się z każdą ewentualnością, w tym ze śmiercią maluszka. - To trudne dla nas wszystkich. Przede wszystkim dla rodziców dziecka. Oferujemy im wsparcie: jest psycholog oraz rzeczowa rozmowa ze specjalistami. Często pacjentki zamykają się w sobie, nie chcą rozmowy bo cała sytuacja je przerasta. Wolą być same. Tak naprawdę nie da się zapanować nad emocjami w momencie śmierci dziecka. Do tej pory nie jestem w stanie powiedzieć jak się zachować. Nikt nas nie uczy jak zachowywać się w obliczu śmierci. Polegamy jedynie na swoim człowieczeństwie

Położnictwo to szkoła pokory. Nie jesteśmy bogami. Tutaj każdy przypadek jest inny. A ciąży na nas ogromna odpowiedzialność za wiele żyć. Pacjentki muszą chcieć nam zaufać. Więc to od nas – personelu medycznego – musi wyjść inicjatywa. To pierwszy krok. Być bliżej pacjenta, słuchać co do nas mówi i starać się pomóc. Tylko tyle lub aż tyle...

Krótki opis:

Tegorocznym tematem przewodnim kampanii Światowej Organizacji Zdrowia jest depresja. O jej przyczynach, skutkach i walce z chorobą opowiedzieli nasi specjaliści: psycholodzy - Jadwiga Tyrpa i Weronika Żmuda oraz Mirosława Mackiewicz – ginekolog-położnik.